Odkłamuję pewne mity

 

Dziś rano wpadł mi przypadkiem post na forum Gazeta.pl dotyczący wrażeń pewnego człowieka z pobytu na Ukrainie. Post ten nosi tytuł: „Upadłe mity o egzotycznej Ukraine – artykuł” – dostępny jest tu http://forum.gazeta.pl/forum/w,791,98020471,98020471,Upadle_mity_o_egzotycznej_Ukraine_artykul.html

Wokół Ukrainy narasta od kilku lat sporo nieporozumień oraz przeinaczeń. Pierwszym błędem, jaki czynimy jest na pewno patrzenie na ten kraj przez pryzmat polskich doświadczeń i dokonań, a przecież Polska i Ukraina przez ostatnie stulecie szły zupełnie innymi drogami rozwoju. Nie bójmy się zatem powiedzieć, że to co w Polsce winno być oczywistością, na Ukrainie nią nie jest. Dajmy szansę młodej ukraińskiej demokracji na jej rozwój, a samym Ukraińcom możliwość określenia swojej drogi rozwoju.

Wracając do artykułu z forum, postaram się skomentować jego główne tezy (pisownia oryginału zachowana).

1.

Jaka jest Ukraina oczmi turysty z Polski?
Taka normalna jak Polska, na zewnątrz, na ulicy, w knajpie i
restauracji. Sklepy pełne, wszystkiego wbród, czysto, schludnie,
atakujące reklamy telefonów komórkowych i telewizorów LCD. Lexusy
4×4, Bmw, Audi na ulicach oraz kluby skopiowane z zachodniej Europy
z dobrymi DJ’ami. Tak to wygląda naprawde.

Cóż… Naprawdę to wygląda trochę inaczej niż przedstawił autor po zapewne jednej li tylko wizycie na Ukrainie. Owszem – sklepy są dość dobrze zaopatrzone, choć nie tak jak w Polsce, czysto to raczej nie jest – zapraszam do złożenia wizyty na lwowskim blokowisku lub innym miejscu na Ukrainie poza ścisłym centrum (znalezienie kosza na śmieci we Lwowie nie sprawia kłopotów a i tak miasto musi być regularnie sprzątane – głównie dzięki armii starszych babuszek, które każdego ranka porządkują swój odcinek – ten kto chodzi o 7 rano po lwowskiej starówce wie, o czym piszę).

Park samochodowy na ukraińskich ulicach odzwierciedla stan portfeli mieszkańców kraju: jest grupa bogatych ludzi, rozbijających się po dziurawych ulicach wielkimi prawie mini-czołgami, ale nadal większość obywateli podróżuje w starych Ładach, Wołgach i innych cudach radzieckiej techniki. Dla nich szczytem nowoczesności jest Daewoo kupione z drugiej ręki (notabene – ceny samochodów używanych na Ukrainie osiągają niebotyczne rozmiary).  Wielu z tych ludzi  samochód kupiło na kredyt, by pokazać się z lepszej strony i poczuć odrobinę luksusu, ale gdy przyszedł w ub. roku kryzys posiadacze kredytów w walucie obcej zaczęli tracić grunt pod nogami (nagły wzrost kursu walut plus wyższe oprocentowanie kredytów).

2.

Historie o dzikości i biedzie to przeszłość?
Na Ukrainie już niczego nie brakuje, wszystko jest nowiusieńkie, bo
dopiero kupione i zbudowane, śliczne banki, supermarkety, lokale i
nowe hotele, bankomat na każdym rogu, znaki i informacja turystyczna
w kilku językach.

Dla przeciętnego Polaka to naprawde tak wygląda i szokuje – bo
przecież miało być jak w Polskich wioskach 50 lat temu, najlepiej
bez prądu. Ale… to tak wygląda. Piękne opakowanie. Realia można
zobaczyć od kuchni.

Zarobki rzędu 80 Euro miesięcznie netto i pracy nie ma. Piękne
kluby, pełne – bo wstęp darmowy ale bar pusty, bo to kosztuje.
Restauracje – dla turystów, bogatsi miejscowi na herbate albo jedno
piwo przyjdą. Sklepy i galerie są pełne, spacerujących ludzi. Takie
nowoczesne miejsce spotkań. Zakupy? nie bo drogo. Zakupy to
wydarzenie bo ceny jak w Polsce. Duże ładne samochody to przestępcy
i przemytnicy mrówki. Reszta pieszo, albo 30-letnie wschodnie
wynalazki. Hobby? rozrywka? […] Podobnie jak we wczesnych latach
90’tych w Polsce.

Rozwijamy temat. Na Ukrainie brakuje wszystkiego: począwszy od stanu ducha pozwalającego na spokojne przeżycie od pierwszego do pierwszego,  skończywszy na stabilnym rządzie i silnym prezydencie (że o patologiach systemu sądownictwa nie wspomnę). Wystarczy poczytać opinie polskich przedsiębiorców o tym, jak prowadzi się biznes w Rosji (gdzie trzeba się opłacić, ale wiadomo komu i nikt nie zmienia reguł gry) a na Ukrainie (gdzie opłaca się każdego a i tak nie jest się pewnym jutra)  więcej informacji znajdziecie tutaj:   http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,6837961,Ryzykowny_biznes_na_Ukrainie.html

Co do sfery bankowej: banków jest faktycznie mnóstwo, tak samo jak i aptek czy sklepów i budek z piwem, ale Ukraińcy nauczeni kilkoma ostatnimi kryzysami finansowymi są bardzo ostrożni w tej materii. Reklamy telewizyjne banków zatem nie chwalą wysokich odsetek, ale raczej przede wszystkim zapewniają o tym, że pieniądze w banku będą bezpieczne. Bankomatów jest dość sporo – ale przesadą jest stwierdzenie, że są na każdym rogu – jest ich sporo, gdyż służą miejscowej ludności do szybkiego wypłacania pieniędzy otrzymanych w ramach pensji, zaś miejsc, gdzie można płacić kartami już dużo mniej niż w Polsce.

A i informacja turystyczna jest w powijakach i w zasadzie obejmuje tylko znaki uliczne we Lwowie, Kijowie i Odessie (będąc ostatnio w punkcie informacji turystycznej Lwowa, mieszczącej się w zachodniej części ratusza muszę stwierdzić, że poza miłą i sympatyczną pracownicą i jedną ulotką rozłożoną w 30 miejscach niczego nie znalazłem). Za to internet jest bogatym źródłem informacji o Ukrainie – zazwyczaj jednak są to strony www lub blogi w języku ukraińskim lub rosyjskim.

Ukraińcy lubią i potrafią się bawić. Zgodnie z ukraińskim prawem picie piwa jest w miejscach publicznych dozwolone, zatem Prospekt Swodoby czy Płoszcza Rynok we Lwowie, Derribassowska w Odessie, Chreszczatyk i Majdan Niezależności w Kijowie to miejsca, gdzie spotykają się ludzie, by rozmawiać, wspólnie spotkać się czy zapomnieć na chwilę o trudach codzienności.

Drogie puby czy wytworne lokale nastawione są raczej na tzw. nowobogackich i turystów z twardą walutą, podobnie dzieje się zresztą w Polsce. Dobrych i niedrogich lokali poza Lwowem jest generalnie za mało. Na samym Chrzeszczatyku nie znajdziesz normalnego pubu z przystępnymi cenami, chyba że pójdziesz do Puzatej Chaty albo na antresolę sklepu spożywczego zlokalizowanego ok. 150 m od Majdanu (jest tam niewielki bar, gdzie podają niedrogie piwo). W wielkiej dzielnicy Kijowa – Obołoniu – nie znajdziesz na Nabereżnej (bulwarze nad brzegiem Dniepru) żadnego taniego lokalu z piwem, poza rzecz jasna sklepem sieci EKO.

Sklepów wielkopowierzchniowych we Lwowie nie ma zbyt wiele i są zlokalizowane głównie daleko poza centrum miasta (historyczna zwarta zabudowa nie daje możliwości pobudowania centrów handlowych na wzór choćby warszawskich Złotych Tarasów). Ruch w tych sklepach jest również niewielki, dlatego że większość osób czyni drobne zakupy na bazarach (których w każdym większym mieście jest minimum kilka, we Lwowie, Kijowie, Odessie kilkanaście) lub po prostu w drobnych sklepach osiedlowych (których jest na Ukrainie sporo).

3.

Wakacje na Ukrainie?
Nie mają już sensu. Ani tanio – bo ceny polskie, ani tam
egzotycznie – bo to taka mniej zatłoczona Polska. Nic innego, nic
nowego. Inny język, zresztą podobny i napisy uderzające cyrylicą.

Czy na Ukrainie jest drogo? Można kupić luksusowe wakacje na Krymie (z przelotem w obie strony) za ok. 3000 zł za 7 dni, można wypocząć na tym samym Krymie za 1200 zł za 10 dni (rekordziści wydają po 800 zł za 10 dni).
Różnica między ofertami jest mniej więcej taka, jak między wyborem pomiędzy pobytem w zakopiańskim hotelu Litwor a pobytem u bacy.
Ukraina (Krym) nadal jest dla Polaka najtańszym miejscem wypoczynku w klimacie śródziemnomorskim, chociaż latem niezmiernie zatłoczonym. Nie zgodzę się z autorem artykułu, że Ukraina nie ma nic do zaoferowania turystom… być może autor nigdy nie był w Kijowie (matce miast ruskich) czy w Odessie, że o dzikości Karpat i mieszkających tam Bojkach, Hucułach czy Łemkach nie wspomnę.

4.

A mit internetowej żony z Ukrainy na jedno kliknięcie?
Bzdura. Ludzie którzy to robią – robią to dla zabawy, z nudów, na
pokaz, albo ze zwykłego nieudolnego lenistwa. Bo jest łatwiej,
wygodniej i nie trzeba sie umieć sie wysłowić (przy barierze
językowej). Wystarczy portfel i wygląd na początek.
Jak taka kobieta zaadoptuje się w nowym kraju? Ile to zajmie – 5, 10
lat? Nauka języka, doświadczenie zawodowe, praca? Dobra praca? I co
dalej? A później przychodzi bariera kulturowa. A rodzina, znajomi? A
dlaczego ukrainka miałaby mieszkać w Polsce jak na Ukrainie jest
wszysto, tylko pieniędzy brak. I chyba tego tylko naprawde potrzeba.
Pracowitość i małe wymagania pań ze wschodu wiążą się z mniejszym
poprzednim standardem, często biedą. Taka osoba mniej wymaga i jest
cicha i nie dyskutuje bo wchodzą tu kompleksy. Problem zaczyna się
gdy biedna osoba dostanie dużo pieniędzy albo poczuje się silna.
Może być nieprzewidywalna, nieracjonalna i chciwa. Nie zależy to
nawet od narodowości, ale od doświadczenia dobra materialnego w
przeszłości. Nowobogactwo, potrzeba poczucia wartości – pokazania
tego. Pracowitość wypracowana z domu, gdzie wiele rzeczy robi się
samemu ze względów finansowych – taka potrzeba. A jak już nie będzie
tej potrzeby?
Agencje pełne ogłoszeń, wyspecjalizowane firmy, internet zawalony
reklamami w stylu wakacje na Krymie i dwa bilety powrotne. Wynika to
często z niemożliwości wyjazdu, jak w Polsce w latach 80-tych i
chęci posiadania dużych pieniędzy. Często też dochodzi kwestia
ubogości wyboru spośród lokalnych kandydatów.

Autor tekstu jest i specjalistą w tej dziedzinie?  Zastanawiające czy tylko wyciągnął wnioski o ukraińskich kobietach ze swoich spostrzeżeń dot. ich wyglądu zewnętrznego,  czy też ma inne przeżycia…
Sugerowanie, że dla Ukrainki każdy mężczyzna z zachodniej Europy (a więc z portfelem) i wyglądający na w miarę przystojnego jest darem niebios na pewno prowadzi na manowce. O tym jak radzą sobie Ukrainki za granicą można się przekonać choćby w Warszawie, gdzie wg  moich obliczeń żyje ok. 250 tys. osób ze wschodniej Europy, z czego dużo osób to studentki z Ukrainy. Gdzie zatem jest tu miejsce na bariery kulturowe? Który inny obywatel Europy jest tak bliski mentalnie, kulturowo i językowo Polakowi? Wystarczy posłuchać jak mówi lwowska ulica (używająca wielu słów przejętych wprost z języka polskiego, niezrozumiałych często dla ukraińskojęzycznego mieszkańca wschodnich czy centralnych regionów kraju). Wystarczy posiedzieć godzinę w jakiejkolwiek cerkwi by zobaczyć, ile młodych ludzi wchodzi na krótką, osobistą rozmowę z Bogiem. Wreszcie wystarczy wspomnieć o tym ilu Ukraińców ma chociaż jednego przodka – Polaka.

Jak w każdym kraju będącym na dorobku na Ukrainie zdarzają się patologie, istnieje duży problem związany z seksturystyką, dużo osób sięga po narkotyki, a ukraińscy mężczyźni spadają na psy (to określenie powtarzało mi kilka znajomych koleżanek z Ukrainy i to z różnych regionów).

Triumfy święcą portale internetowe zajmujące się kojarzeniem mężczyzn z kobietami z Ukrainy. Nie wynika to jednak przede wszystkim z pędu Ukrainek do bogactwa, a raczej z faktu, że są to dobre kandydatki na żony i matki, szukające w swoim partnerze ostoi, opieki a przede wszystkim realizacji planów i marzeń z dzieciństwa o posiadaniu rodziny i dzieci. Pod tym względem zmiany na Ukrainie przebiegają wolniej niż w Polsce czy na zachodzie Europy – mniej tam jest feministek, kobiet wyzwolonych, więcej zaś romantyczek marzących o stabilizacji życiowej. To nie grzech, że przy okazji są zdolne do poświęceń i bardzo zapobiegliwe.

I rzecz ostatnia – kobiety z Ukrainy nie mają kompleksów… owszem jest czasem biednie, widać zapaść cywilizacyjną pomiędzy Ukrainą a zachodem Europy, ale wydawanie sądów na podstawie jakichś tam spostrzeżeń czy rozmów (jak zastrzegł autor) nie jest postępowaniem zasługującym na pochwałę.

Inny mój post traktujący o ukraińskich mitach i stereotypach powstały w wyniku przeglądania zasobów polskiego internetu znajdziecie tutaj:
ukraińskie mity

17 komentarzy

17 Comments

  1. bardzo trafne spostrzeżenia, wręcz chciałoby się czytać dalej a tu koniec-tych mitów jest więcej ale brakuje mi spostrzeżenie że Ukraina jest podzielona i językowo i mentalnie (strefa rosyjskojezyczna idzie w parze ze wschodnim myśleniem)
    pozdrawiam serdeczie

    1. nemunas says:

      Dziękuję za komentarz. Tych mitów jest więcej, muszę tylko pozbierać swoje zapiski i opublikować to w jakiejś formie na blogu. Co do mentalności mieszkańców Ukrainy kilka słów znajduje się w tym poście: mentalność Ukraińców
      Pozdrawiam serdecznie

  2. bolo says:

    bylem na Ukrainie, co by nie mowic oczami turysty to wyglada jak Polska. bo turysta chodzi po centrum, do knajp, zamkow i glownymi ulicami. a ceny… wcale nie takie niskie i nie nizsze niz na slowacji czy w Bieszczadach. wakacje? osobiscie bylem zawiedziony. 1szy i ostatni raz. a z tym magicznym Krymem…. 12godzin jazdy i 4 czekania na granicy? co wy nienormalni jestescie? nie lepiej na CostaBrava poleciec za 30Euro Ryanem?

    1. nemunas says:

      No cóż… każdy ma swoje gusta (nie zamierzam wcale o nich dyskutować)
      jednakże po jednej wizycie w kraju dwukrotnie większym powierzchniowo od Polski wydawanie kategorycznych osądów zdaje się być lekko na wyrost.

      Wszystkim turystom, którzy myśląc o wakacjach na Ukrainie będą oczekiwać serwisu i poziomu usług z Chorwacji czy Włoch powiem jedno – nie jedźcie na Ukrainę. Przeżyjecie swego rodzaju zawód (by nie powiedzieć szok).

  3. ania says:

    dobre uwagi;
    mi brakuje jednak jeszcze paru aspektow – ja mam wrazenie ze mit jest zupelnie inny – przynajmniej od ewnego czasu moda na ukraine jest w niektorych kregach nie do zniesienia wrecz; jakos rok przed pomaranczowa rewolucja zainteresowali sie nia niemal wszyscy; i jak ktos powie ze „ukraina nie jest cool” to niech spada na riwiere francuski piesek; nie mozna powiedziec ani pol krytycznego slowa tylko koniecznie trzeba sie zachwycac;
    mozna sie zachwycac lwowem, ukraina jest owszem b. tania jako cel wakacyjnych wojazy, ale przegrywa swoja atrakcyjnoscia z krajami jeszcze biedniejszymi (mam na mysli pozaeuropejskie), ale duzo bardziej przyjaznymi (tzn. takimi) w ktorych nie ma naburmuszonych sprzedawczyn robiacych laske, ze podadza ci cos z polki;w ktorych istnieje sredniej klasy baza noclegowa (o co na ukrainie b. ciezko); jest ciekawa jak sie nie ma za duzo kasy, ale jesli sie ja ma to moim zdaniem warto ruszyc dalej na wschod; i ciekawiej i przyjazniej;

  4. slawek says:

    12 h samochodem na krym?1500km?kto pisze takie posty i co chce udowodnic?pare godzin temu wrocilem z krymu.ukrainskie miedzynarodowe linie lotnicze maja tylko boeingi.lata sie sie szybko i z cateringiem,co w europie tanich linii jest rzadkie.krym jest cudny.potwierdzam to mocno,bylem tam20 lat temu po raz pierwszy ale cos,po co tam sie jezdzi czy lata,czyli natura jest nadal niesamowita.krym to miejsce dla ludzi,ktorzy lubia innych ludzi,potrafia docenic zmiany na ukrainie,a przede wszystkim sa wrazliwi na otoczenie,ktore zapiera dech w piersi.coz,krym to maly swiat.niestety,indywidua,ktore traktuja krym i ukraine jak lekarstwo na swoje kompleksy,popisuja sie chamstwem wobec rosjan ,ukraincow i tatarow,wsio rowno,sa obecnie czestym zjawiskiem.i wierzcie mi,trzeba sie czasem mocno starac,zeby taki sezam,czy inna firma organizujaca tam rezerwat chlania,nie wypaczyla istoty pobytu.nota bene,polacy krytykujacy warunki pobytu na krymie,marudzacy,ze woda ciepla tylko od 7 do 22,ze brud na ulicach i ze bloki w jalcie ohydne,przewaznie to snoby,ktorzy przyjezdzaja sie chyba dowartosciowac.nie wierze,ze trafiaja do kraju o ktorym nie wiedza,ze ma swoje problemy i spodziewaja sie standardow EU.zalosne jest widziec zera dowartosciowujace sie faktem,ze w polsce,nominalnie zarabiaja wiecej.ukraincy,ktorych znam w polsce i ktorych poznalem na krymie bija na leb nasza elite,ktora trzezwiejac nie ma na internet albo rozbite szklanki w hotelu.zenujace sceny,ktorych bylem swiadkiem przez caly tydzien mojego pobytu,a szczegolnie w dzien wyjazdu,spowodowalo konstatacje,ze bede omijal z daleka polskich turystow na krymie,ukrainie,litwie,wszedzie tam,gdzie motlochowi ciemnemu wydaje sie,ze jest lepszy bo w grupie,bo firmowy wyjazd.krymska sierzmieznosc trzeba poczuc i zrozumiec.pod nia sa poklady zyczliwosci.niezmierzone 🙂

    1. nemunas says:

      12 h samochodem na krym?1500km?kto pisze takie posty i co chce udowodnic?

      Dodam tylko dla jasności, że taki pogląd wyraził jeden z komentujących mój wpis o pseudonimie: "bolo"
      Ja nie utożsamiam się z ta wypowiedzią.

  5. slawek says:

    sorki za bledy w skladni,ktore popelnilem,i inne 🙂 bylem w trakcie degustacji krymskich win i koniakow… no wiem,brandy ;).o ile nie wstyd mi za slowa,ktore napisalem ad hoc,to wstyd zawsze mi bylo i jest za burakow,ktorych problemy za granica sa zenujace..bylem swiadkiem jak wczoraj na aj-petri stary dziad opierdolil przewodnika ukrainskiego za 2-minutowe spoznienie.i zrobil to jak cham,tykajac go,stosujac sowiecki styl.takie zachowania sa czeste wsrod turystow zorg.sasza!mam nadzieje,ze nie przejales sie tym za mocno.ty i ludmila byliscie super.pzdr dla aleksego 🙂 slawek

  6. bolo says:

    z tym ‚czuciem’ ukrainy to nie przesadzajcie…. mowimy o wakacjach/ urlopie. czuc to mozna Indie, albo Maroko.

    Ukraina to taka Polska z lat 80’tych. egzotyki tam nie ma, tylko wieksza bieda i z niej wynikajaca innosc podejscia do zycia.

    ps. Maroko cenowo jest podobne a loty z Londka sa za grosze (ok.50Eur). s do londka to nie mowcie ze drogo jest.

    chodzi o te granice co ich nie ma i latwosc/taniosc przelotu czy autobusu np. do Wiednia Pragi czy Wloch (sa codziennie)

    ….. i to jest prawda w oryginalnym artykuliku. bo tu chodzi o konkrety.

  7. bolo says:

    ’12 h samochodem na krym?1500km?kto pisze takie posty i co chce udowodnic?’

    nic nie trzeba udowadniac. to sa fakty.

    faktem jest ze dobry obiad (1danie)w knajpie na Ukrainie to 40pln – jak w Polsce,
    faktem jest ze dobry hotel na Ukrainie to 100-150pln/noc, jak w Polsce, zreszta w Hiszpanii tyle samo kosztuje
    faktem jest ze zaplecze turystyczne nie moze konkurowac z krajami o takich samych cenach
    faktem jest ze lapowki sa praktycznie codziennoscia
    faktem jest – ze czasem, powtarzam czasem 7 godzin na granicy zdarza sie
    faktem jest ze jest czasem niebezpiecznie
    faktem jest ze oprocz alkoholu i papierosow (ktorych wiekszosc nie pali) ceny sa zblizone do polskich

    gdzies na wioskach albo kwaterach ‚u babuszki’ jest jeszcze te $7 – ponad 20pln – czyli prawie tyle co agroturystyka w Bieszczadach, beskidzie niskim w PL tylko w PL dostaje sie standard…

    Ukraina moze byc tania – ale za ZEROWY standard – ponizej jakiejkolwiek akceptacji.

    konkrety sie licza – zjezdzilem wieksza czesc europy, ukraina mnie nie powalila pozytywnie cenami – i zadalem sobie pytanie poco wracac?

    bo to tak jakby ktos pojechal na wakacje do Niemiec wschodnich…. tak samo egzotycznie i mozna Niemcy ‚czuc’ jak Ukraine …. i cenowo wcale nie ma tragedii

  8. witam, nie zamierzam się wdawać w jałowe dyskusje:
    ale mamy tu bolo, który lepiej wie od wszystkich i nie musi nic udawadniać i bufon bolo lata z Londka (kiedyś bufony jeżdziły do Władka hihi) a Maroko i Indie to dla niego pyk fajeczkę a myk jest taki że Polska to może i Unia Europejska ale zarobki skromiuteńkie i nie zachodnie o niee, a na Ukrainie jeszcze mniejszcze co powoduje korzytne relacje cenowe i nie ma co wymieniac paru pojedynczych art. ale liczy się ogół potrzeb konsumpcyjnych od piwa na plaży do wstępu do opery
    używanie takich argumentów cyt:: faktem jest że czasem jest niebezpiecznie to już czystej wody demagogia
    aby zdyskredytować jakieś państwo ( dowolne) mogę napisać tak:
    faktem jest że czasem w ….(np.Francji) mordują ludzi
    i nic z tego nie wynika
    a generalnie ;są argumenty za i sa przeciw i jest również możliwośc wyboru

  9. bolo says:

    niestety cala Twoja odpowiedz byla ‚jalowa’….

    dyskutowac mozna na konkretne argumenty ;p

    -poszukaj sobie na expedii taniego hotelu w hiszpanii,
    -zobacz ile kosztuja loty w Easy albo Ryan… do polnocnej Afryki i Europy,
    -ile kosztuje autobus do Wloch, czy Wiednia,

    ceny w Tesco, Asda czy Aldi na zachodzie nie odbiegaja znacznie od polskich… wiem co pisze, i jakosc tez wcale nie taka gorsza…no i sa w scislym centrum Rzymu, Londka i Madrytu…. a na Ukrainie wbrew powtarzanej wparcie przez wszystkich opinii nie jest znacznie taniej niz np w Polsce za ten sam/podobny standard.

    PS. KAZDY LATA Z LONDKA ALBO BERLINA BO JEST wrecz TANIO!! A DO MAROKO TO JEST WLASNIE TAK PYK 2 godzinki.. wystarczy kupic bilet … tak poprostu jak chleb w sklepie, nie ma w tym zadnej tajemnej wiedzy… ani cwaniakowania.. poleciec do Tunezji czy Maroko to zaden bajer… tak jak Tereryfa*** 7dni 255funtow.. z przelotami (tak to jest mozliwe)

    a ze taniej niz autem na krym… takie czasy. ludzie w dzisiejszych czasach to jak autobus, tylko szybciej…

    i nie ma tu kszty szpanu czy pozerstwa….

    ale wiadomo Ukraina nie jest dla turystow, Ukraine trzeba ‚czuc’…. a Ci co maja smialosc Ukraine porownywac do Bulgarii to lepiej niech jada do Bulgarii… bo to nie dla nich….

    konkrety prosze panstwa konkrety…

  10. dziad swoje -baba swoje
    przeczytaj bolo mój komentarz jeszcze raz ok?
    i dalej twoje konkkrety to cyt:
    każdy lata z Berlina lub Londka ( eh,dalej to pozerstwo)
    otóż nie każdy-jak nie pojmujesz -to powtórze jeszcze raz : nie każdy
    a jaśniej to ci tłumaczę{ wszystko można kupić jak chleb w sklepie tylko trzeba mieć pieniądze a konkrety ?
    otóż 3000km autkiem na Ukrainie to koszt 600zł dzielą to na rodzinke powiedzmy 3os=200zł na osobe=ok50euro

  11. Piotr says:

    Dziękuję za artykuł i bloga. Wybieram się właśnie na Ukrainę – właściwie Podole – podróż sentymentalna z Mamą. Kierujemy się różnymi motywami wyjeżdżając za granicę, dobrze, że istnieją takie rozsądne i pomocne blogi. Część dyskusji pod tym artykułem jest zupełnie niepotrzebna (światowy bolo z "Londka"): nie wnoszą nic konstruktywnego.

  12. Ukraina24 says:

    Dziękuję za miłe słowa… blog jest pisany głównie po to, aby wszyscy Czytelnicy mogli uzyskać rzetelne i aktualne informacje o Ukrainie – kraju cieszącym się dużym powodzeniem wśród polskich turystów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *