Ukraińskie drogi

Drogi na Ukrainie

W połowie marca miałem okazję odbyć wraz ze stowarzyszeniem przewodników lwowskich trzydniowy study – tour po Wołyniu. O tym wydarzeniu napiszę więcej wkrótce. Nawiązując do tytułu tego posta napiszę kilka słów o drogach na Ukrainie, mając w pamięci naszą podróż.

Zima dała się we znaki nie tylko polskim drogom (czytałem kilka alarmujących informacji o katastrofalnym stanie niektórych dróg i ulic w naszym kraju). Podobne spustoszenia zima poczyniła na drogach Ukrainy (chociaż na większą skalę niż u nas – ze względu na i tak dość katastrofalny stan tych dróg). Są miejsca, gdzie aby nie narazić się na awarię zawieszenia lub ogumienia trzeba jechać z prędkością 10-15 km/h i to przez kilkaset metrów. Na przykład: popularna droga z Lwowa do Kijowa jest w dobrym stanie tylko we lwowskiej oblasti, a poczynając od Brodów (równieńska oblast) aż do samego Równego  droga miejscami praktycznie nie istnieje.

Poza tym – przeciągają się dość znacznie w czasie prace remontowe co utrudnia płynną jazdę. Przypominam również o tym, że zwielokrotniono liczbę patroli milicji drogowej (DAI), ścigającej prawdziwych i domniemanych sprawców drogowych wykroczeń.

A zatem – jeśli musicie już korzystać z ukraińskich dróg nie róbcie tego w nocy. Nie spieszcie się, bo DAI czuwa i czeka na prawie każdym rogu czy zakręcie. Kupcie też dobrą mapę Ukrainy.

Na zakończenie przytoczę świetny dowcip, który ostatnio słyszałem na Ukrainie.

Przyjeżdża Anglik na Ukrainę i bardzo zdziwiony podłym stanem ukraińskich dróg rzecze:
– Jakie straszne u was na tej Ukrainie drogi! Przejechałem bez problemów całą Europę, w Anglii mamy super drogi, we Francji drogi jak marzenie, w Niemczech idealne warunki dla kierowców, w Polsce już całkiem dobrze się jeździ, a na Ukrainie? Katastrofa!
Na to odpowiada mu Ukrainiec:
drogi u nas takie jak u was w Anglii kobiety… zobacz: u nas piękne kobiety, jedziesz do Polski – też piękne, jedziesz do Niemiec czy Francji – jest trochę gorzej, ale da się żyć, a wjeżdżasz do Anglii i… koszmar, po prostu koszmar…

1 Comment

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *