Mariupol

W czasie moich poprzednich podróży na Ukrainę nigdy nie było okazji by zawędrować do jej wschodniej części. Wschodnią Ukrainę zatem znałem raczej z opowiadań znajomych Ukraińców, którzy tam bywali oraz ze zdjęć (koleżanka z Lwowa opowiadała m. in.  o Ługańsku, gdzie jest jedna główna ulica i nic wartego uwagi, a ona musiała cały dzień czekać na autobus do Wołgogradu w Rosji) Jednocześnie uruchomiona wyobraźnia podpowiadała, że mogę spodziewać się tam wszelkich dziwnych rzeczy, trudnych do pojęcia zwyczajnemu człowiekowi.

Aby naocznie przekonać się o tym, jaka jest naprawdę wschodnia Ukraina postanowiłem tam pojechać. Na cel mojej wędrówki obrałem Mariupol – prawie 500 tysięczne miasto przemysłowe w donieckiej oblasti i zarazem niewielki kurort nad Morzem Azowskim – w linii prostej z Warszawy prawie 1700 km.

Mariupol - pomiedzy XIX wiekiem, Leninem a nowoczesnosci

Mariupol - pomiedzy XIX wiekiem, Leninem a nowoczesnoscia

Mając 12 dni wolnego – w sierpniu 2009r. wyruszyłem w prawie 48 godzinną podróż.  Kolega z Lwowa zawczasu kupił  mi bilet na pociąg relacji Lwów-Mariupol (wg rozkładu z 2009r. pociąg kursuje z Lwowa tylko w dni parzyste) a ja z Warszawy poszukałem niedrogiego mieszkania w centrum Mariupola do wynajęcia na doby.  Wyruszyłem (jak zawsze) nocnym autobusem relacji Warszawa- Lwów, dzięki czemu rankiem jestem na miejscu, niekoniecznie wyspany, za to pełen sił na calodniowe wędrówki lwowskimi uliczkami, których żelazną normą jest kilka piwek w lwowskich knajpkach, obiadek w Puzatej Chacie przy budynku Uniwersytetu oraz runda po lwowskich kantorach w poszukiwaniu najlepszego kursu wymiany.

Pociąg relacji Lwów-Mariupol nie był zestawiony z nowszych wagonów, ale o dziwo w wagoniach kupe (a takim jechałem na szczęście) pracowała klimatyzacja, zatem skwar sierpniowego popołudnia nie miał istotnego znaczenia. Pociągi na Ukrainie wloką się niemiłosiernie i zatrzymują często nawet na mniejszych stacjach. Mój pociąg miał 15 wagonów, więc w realiach ukraińskich był pociągiem średniej długości. W czasie mojej 27 godzinnej podróży pociąg przebył 1450 km (zgodnie z tablicą taryfowych odległości UZ), a lokomotywa zmieniała się 3 razy: raz w Żmerince (lwowska lokomotywa została zastąpiona przez maszynę południowo-zachodniej dyrekcji), raz w Piatichatkach (pracę rozpoczyna lokomotywa naddnieprzańskiej dyrekcji), raz w Doniecku (trasę kontynuuje lokomotywa donieckiej dyrekcji).

Patrząc na mapę Ukrainy w linii prostej pomiędzy Lwowem a Mariupolem jest ok. 1200 km, ale ten, kto zna układ kolejowych szlaków na Ukrainie wie, że tych kilometrów będzie sporo więcej. I tak: pociąg mijał: Tarnopol, Żmerinkę, Winnicę, Fastiw (stąd do Kijowa jest ok. 60km), Mironiwkę, Oleksandrię, Dniepropietrowsk, Donieck, zatrzymując się przy tym na niezliczonej liczbie stacji, przez co cała podróż trwała długo – ale jest to po części specyficzna cecha podróży kolejami wschodnioeuropejskimi, a w związku z tym jest nie lada przeżyciem. Na niektórych stacjach (tam gdzie postoje są dłuższe niż kilkuminutowe) można wyjść na peron, kupić zimne piwo lub dokonać transakcji dnia z babuszkami sprzedającymi pierogi lub naleśniki własnej produkcji, zatem nie trzeba się martwić o to, że wzięło się mniej kanapek na drogę;))

Do Mariupola przyjechałem punktualnie o godzinie 20, a więc wtedy gdy dzień miał się ku końcowi. Marszrutką dojechałem do centrum miasta (dworzec kolejowy jest zlokalizowany nad samym brzegiem morza, zaś centrum miasta na wzgórzu, ok. 2 km od stacji), odnalazłem dom, w którym miała czekać właścicielka mieszkania, z którą szybko dokonałem formalności, a na koniec dnia posmakowałem zakupionych wcześniej piw.

Muszę powiedzieć, że Mariupol prezentuje się całkiem nieźle. Poza dość siermiężnymi blokami epoki słusznie minionego ustroju (takich bloków w każdym miasteczku na wschodzie Europy jest sporo, nie wyłączając Kijowa, czy Moskwy) zauważyłem, że prawie wszystkie ulice są w dobrym stanie technicznym i co najważniejsze – bez dziur (co dla kogoś, kto bywa często chociażby we Lwowie i okolicach może być dużą niespodzianką).

Mariupol - migawki

Mariupol - migawki

Sądziłem, że w mieście leżącym gdzieś daleko na południowym wschodzie Ukrainy nie będzie zbyt wiele zieleni, a tu drzewo przy drzewie, dużo trawników i wszystko nawet dość czyste, schludne i niezbyt zaśmiecone (nie znaczy to jednak, że mieszkańcy nie śmiecą… śmiecą bowiem i to na potęgę, bo znalezienie w Mariupolu ulicznego kosza na śmieci graniczy z cudem, ale od czego są babunie, mające pracę we krwi…)

Na niektórych przystankach wiszą nawet rozkłady jazdy marszrutek (to rzadkie zjawisko na Ukrainie), jeżdżą trolejbusy a nawet… tramwaje.

Oczywiście, jak przystało na miasto przemysłowe wschodniej Ukrainy, stoi wielki pomnik wodza, a właściwie to są dwa takie pomniki, przy czym Lenin w centrum miasta jest przeogromny, ten zaś w części przemysłowej miasta ginie wśród zieleni. Jest też ulica imieniem wodza – Prospekt Lenina i na dokładkę mariupolczykom zafundowano Prospekt Illicza.

Jest też plaża miejska… ciekawe miejsce z widokiem na AZOWSTAL (wielką hutę nad brzegiem morza z lewej strony) oraz na port (z prawej strony). Dodatkową atrakcją plaży jest linia kolejowa, przebiegająca ok 30 m od brzegu morza, tuż za plecami opalających się… chwała Bogu, że przejeżdżają tędy tylko pociągi towarowe;))

Pikanterii dodaje jeden meczet, kilka bazarów, kilka wielkich sklepów, w tym sklep OBI, stadion piłkarski Illiczowiec oraz kilka dobrze utrzymanych parków.

Reasumując – miasto wypadło pozytywnie w stosunku do moich oczekiwań… sądziłem, że trafię w nijakie środowisko, w którym komin stoi przy kominie, a tymczasem Mariupol urzekł mnie tym, co rzadko dostępne na Ukrainie: ładem, porządkiem, tabliczkami z nazwami ulic (także tych poprzecznych), numerami budynków, witrynami sklepowymi (zdarzało się dość często, że napisy były po ukraińsku, co na rosyjskojęzycznym wschodzie jest ewenementem).

Mariupol – najstarsze miasto w donieckiej oblasti (prawa miejskie otrzymał pod koniec XVIII wieku – w 1789r.) to miasto, gdzie żyje się stosunkowo nieźle, jak na ukraińskie warunki. Istniejące zakłady przemysłowe (koncern Illiczowski, posiadający poza hutą sieć sklepów, aptek i mleczarnię, Azowstal i Azowmasz), pierwszoligowa drużyna piłkarska Illiczowiec, świetny zespół koszykarski Azowmasz – mistrz Ukrainy sezonu 2008/2009, lotnisko, mnogość terenów zielonych to duże atuty tego połozonego na krańcu Ukrainy miasta. A jednak: w dobie kryzysu gospodarczego oraz ciągle spadającego kursu ukraińskiej waluty życie w mieście staje się trudniejsze. W chwili obecnej duże zakłady przemysłowe nie zwalniają pracowników, w II i III kwartale tego roku odnotowały nawet wzrost zamówień w stosunku do IV  kwartału ub. roku, ale i tak większości pracownikom obcięto pensje o 1/4. Niskie ceny usług komunalnych oraz mieszkań wynajmowanych na wolnym rynku (jednopokojowe juz od 600 UAH + opłaty) oraz stosunkowo niskie koszty utrzymania pozwalają jednak przetrwać najtrudniejszy okres.

przejdz do strony glownej przejdz do albumu zdjeciowego dodaj artykuł do serwisu wykop.pl dodaj artykul do serwisu elefanta.pl

No comments
Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *