Epidemia grypy na Ukrainie

Od kilku dni w polskich mediach pełno jest informacji o wybuchu epidemii grypy na zachodniej Ukrainie, a konkretnie w 3 regionach: lwowskim, tarnopolskim, iwano-frankowskim. Informacje, które spływają do mnie z różnych źródeł: od znajomych mieszkających po tamtej stronie granicy, poprzez forum Golden Line, a skończywszy na informacjach z ukraińskich i polskich mediów elektronicznych, nie napawają optymizmem.

Miałem okazję być w Tarnopolu w sobotę 24 października, kiedy było już wiadomo, że nadciąga epidemia grypy. Widziałem kilku kierowców marszrutek z maskami na twarzach, kelnerka w restauracji, w której jadłem obiad (jedna na pięć pracujących) miała maskę, ale ogólnie nie wyczuwało się atmosfery lęku. Dopiero śmierć pierwszej osoby (informacja ujawniona w początkach obecnego tygodnia) zelektryzowała wszystkich i spowodowała masowe zakupy w aptekach, co jak wiemy – wykorzystali cwani właściciele aptek.

Rząd Ukrainy nie jest przygotowany na walkę z pandemią – i mówię to z całą stanowczością. Niedoinwestowana służba zdrowia (przy której nasza wygląda na luksusową), obskurne szpitale, w których leczyć się można tylko wtedy, gdy kupi się w aptece lekarstwa z listy poczynionej przez lekarza prowadzącego, wszechobecny na ulicach styl bycia i przetrwania – nazwałbym to stylem bazarowym, gdyż praktycznie każda większa ulica typowego ukraińskiego miasta to bazarek, w końcu brak czytelnych wskazówek – jak się zachowywać w czasie epidemii…

Co więcej – wirus nie zna granic… wcześniej czy później przeniknie zarówno wgłąb Ukrainy (akcja wykupywania leków z aptek zauważalna jest w całym kraju i gdzieniegdzie podobno brakuje masek), jak i poza granice kraju – w tym do Polski. Osoby odpowiadające za monitorowanie w zakresie epidemiologicznym w Polsce na razie uspokajają, twierdząc że nam nie grozi wirus uaktywniony na Ukrainie. A jednak trzeba się mieć na baczności… samo monitorowanie sytuacji może przynieść tylko informację o pojawieniu się zagrożenia… nie wiem czy dobrym sposobem jest zamknięcie granicy dla ruchu osobowego (o tym słyszy się w piątek w Polsce), bo i tak wirus znajdzie drogę do Polski…

W zachodnich częściach Ukrainy zamykane są szkoły, przedszkola, szpitale są pełne chorych ludzi, 29.10.2009r. na stronie internetowej Ministerstwa Ochrony Zdrowia Ukrainy pojawiła się informacja o ilości zachorowań (proszę zauważyć, że ministerstwo nie podaje ilości zachorowań z podziałem na rodzaje wirusa grypy, gdyż samo badanie próbek zajmuje określony czas,  a i laboratoria potrafiące na Ukrainie wykonać takie badania można policzyć na palcach obu rąk):

źródło: http://www.moz.gov.ua/ua/main/press/?docID=13927

zaś dane z dzisiejszego ranka, tj. 30.10.2009r. opublikowane na stronie internetowej http://www.moz.gov.ua/ mówią o ponad 81 tys. osobach chorych na grypę, w tym 33,5 tys. to dzieci.

Z uwagą czekam na nowe dane – bo chociaż zauważalny skok zachorowań w ciągu ostatniej doby jest dramatyczny,  spodziewam się dalszego wzrostu zachorowań. Wg mojej oceny liczba zarażonych wirusem grypy (zarówno A/H1N1, jak i innymi rodzajami) na Ukrainie może przekroczyć 200 tys. osób i pułap ten zostanie osiągnięty najdalej do 03 listopada 2009r.

Co możemy zrobić w Polsce?

Po pierwsze – ograniczyć wyjazdy na Ukrainę (w dniu dzisiejszym przejścia działają bez zakłóceń – uzyskałem taką informację od oficera Straży Granicznej w Hrebennem). Jeśli zatem ktokolwiek zamierza wyjechać na Ukrainę niech najpierw wykona telefon do Straży Granicznej (telefony oraz wszelkie informacje znajdziecie tu: http://www.strazgraniczna.pl/wps/portal) i upewni się, że granicę przekroczy. We własnym, dobrze pojętym interesie warto też śledzić informacje w mediach, aczkolwiek uzyskane w mediach o niskiej reputacji należy potwierdzić.

Po drugie – Polska jako sąsiad Ukrainy jest moim zdaniem zobowiązana do natychmiastowego udzielenia pomocy w zakresie zabezpieczenia w podstawowe środki medyczne nie czekając na apel rządu w Kijowie. Pomoc jest potrzebna natychmiast i bez oglądania się na jej koszty, gdyż zapobiegając rozprzestrzenianiu się epidemii uchronimy naszych obywateli w Polsce przed możliwością zachorowania.

O rozwoju sytuacji będę informować na bieżąco. Zapraszam również do komentarzy tego posta.

No comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *