Feed on
Posts
Comments

Informacja

Informacja dla właścicieli i pracowników biur podróży!

Jestem pilotem wycieczek , posiadam wolne terminy na pilotaże grup wiosną 2011 roku (szkoły, osoby dorosłe).

Obsługiwane kierunki:

Ukraina (cały kraj), Litwa, Łotwa, Estonia, Czechy, Polska.

Rosja: Moskwa, Petersburg, Psków, Nowogród Wielki.

Kontakt: telefon 694 544 855

strona internetowa: pilot wycieczek

| More

Łatwo szkalować…

Niedawno wpadł mi w ręce artykuł opublikowany w serwisie Wirtualna Polska pod tytułem “Jak oszukują piloci wycieczek?” – artykuł można znaleźć tu: artykuł

Napisany, czy raczej opublikowany w początkach maja 2010 roku, zatem w czasie wzmożonych wyjazdów grup zorganizowanych, korzystających z usług biur podróży.  Zanim zajmę się artykułem – zasygnalizuję jedynie, że nie został on podpisany – zatem jest aroganckim klapsem wymierzonym całej pilockiej braci przez osobę, która nie miała odwagi podpisać się pod nim.

Druga zaś uwaga – to już w zasadzie moja myśl – być może autor (autorka) artykułu w taki sposób opisuje swoje doświadczenia z wycieczek zorganizowanych i z kontaktów z pilotami. Gdyby jednak tak było – arogancki klaps miałby walor głosu w szerszej dyskusji -  o ile zostałby firmowany nazwiskiem autora.

Wracając do artykułu – prześledźmy punkt po punkcie to, co nam się w nim zarzuca.

Oszustwo nr 1: Autokar
Naciąganie turystów rozpoczyna się jeszcze w Polsce, jak tylko autokar zatrzyma się na pierwszym postoju. Pilot proponuje nam gorące napoje, oczywiście za opłatą. 3 złote za kawę czy herbatę to dla turysty niewiele, szczególnie, że po przekroczeniu granicy na stacji benzynowej zapłaci kilka euro. Ale tak naprawdę narzut jest duży, a jak pomnożymy to przez liczbę turystów i dni wycieczki, uzbiera się całkiem spora suma.

Jest to tylko półprawda i wcale nie oszustwo. Nikt bowiem nie zmusza turysty do zakupu herbaty czy kawy w autobusie, a zresztą w żadnych ofertach skierowanych do indywidualnego klienta nie ma informacji o darmowych napojach w czasie drogi.

W niektórych firmach to kierowcy sprzedają kawę czy herbatę (sami wcześniej zaopatrując barek w potrzebne wyposażenie) i turyści się na to godzą. I wcale nie jest to czysty zysk kierowcy… w zależności od przewoźnika – niektórzy kierowcy są ściśle rozliczani z zużycia paliwa… obojętnie czy całą trasę pokonają autostradami ze stałą prędkością, czy będą musieli stać w miejskich korkach, a może jeździć po wyżynnym terenie – tyle samo litrów paliwa winni spalić. Jeśli np. norma przewiduje spalenie przez autokar 28 litrów na 100 km, a średnio kierowca spali 30 l / 100km to przy marszrucie obliczanej na 1000 kilometrów musiałby dołożyć ponad 90 zł (wg cen z czerwca 2010r.) A jeśli jeszcze do tego dochodzi cały czas pracująca klimatyzacja, chęć nadgonienia zgubionego na postojach czasu (ilu z turystów nie stawia się określonej godzinie na miejsce zbiórki??) .

Często bywa, że kawa czy herbata są przygotowywane za darmo – z produktów kupionych przez klienta (działa to głównie wtedy, gdy wszyscy uczestnicy wycieczki są z jednej szkoły lub zakładu pracy).

W czasie swojej pracy nie zajmuję się zarobkowym parzeniem kaw czy herbat. Pilot wykonuje przeróżne obowiązki w czasie wycieczki, ale nie musi to oznaczać bycia quasi restauratorem.

Oszustwo nr 2: Postoje na trasie

Trasą autokaru nie rządzi kierowca, tylko pilot i zatrzymuje go wyłącznie tam, gdzie ma z tego korzyści. Postój na toaletę odbędzie się w z góry zaplanowanym miejscu, niezależnie od próśb i błagań turystów. Zawsze przecież można wyjaśnić, że w danym miejscu zatrzymać się nie można. Chwila przerwy natomiast odbywa się tam, gdzie jest nie tylko toaleta, ale i restauracyjka albo sklepik, z właścicielem których pilot ma układy.

I znowu pudło! Zazwyczaj postoje na trasie planuje się przy uwzględnieniu kilku czynników, z których najważniejszymi są: czas pracy kierowcy, ilość osób na pokładzie z podziałem na płeć oraz realizowany program. To czy pilot ma jakieś układy czy nie – to naprawdę sprawa marginalna. Dobry pilot będzie wiedział, w jakich miejscach zorganizować postój, aby wszyscy w miarę szybko skorzystali z toalety (niestety na polskich drogach nadal faworyzuje się panów, którzy na toaletę potrzebują maksymalnie 1,5 minuty i mają zazwyczaj do dyspozycji wc i pisuar, zamiast pań które potrzebują więcej czasu).

Oszustwo nr 3: Pilot nigdy nie mówi prawdy
Często zdarza się, że pilot jest w danym miejscu po raz pierwszy. Nigdy się jednak do tego nie przyzna. Na wścibskie pytania turystów ma już gotową odpowiedź. Gdy pilot nie może na przykład znaleźć wejścia do muzeum, zaraz poinformuje, że zamieszanie wynika stąd, że ostatnio była tu modernizacja.

Tak bywa… zdarza się… ale nie jest to regułą. Piloci dość często wysyłani są przez biura podróży w miejsca, w których nigdy wcześniej nie  bywali… w naszej branży spotykamy się ze zjawiskiem dużej fluktuacji kadr i zawodowych pilotów jest nie więcej niż 15 – 20 %.

Oszustwo nr 4: Przerwa? Sytuacja alarmowa
Podczas spaceru po mieście pilot zarządza 15-minutową przerwę. Chwila wytchnienia dla turystów? Raczej mało prawdopodobne. Najczęściej oznacza to, że pilot właśnie się zgubił i nie wie jaką drogę wybrać. Zadowoleni turyści rozbiegają się po ulicy, a pilot ukryty za rogiem studiuje mapę i próbuje ogarnąć sytuację. Jeśli jakiś turysta ma wątpliwości, co do trasy, oczywiście pilot specjalnie z niej zboczył, żeby pokazać jakąś wyjątkową uliczkę czy kamienicę.

Cóż powiedzieć – być może zdarza się i taka sytuacja. Zazwyczaj jednak przerwy w zwiedzaniu ogłasza się wtedy, gdy uczestnicy potrzebują skorzystać z toalety czy zakupić drobne pamiątki czy upominki. W zasadzie pilot – zgodnie z ustawą – nie jest zobligowany do oprowadzania po miastach, a w niektórych bez odpowiedniej licencji grożą za to nawet kary (w Polsce jest dziesięć takich ośrodków miejskich, ponadto pilotom nie wolno oprowadzać np. w Wilnie i Trokach, Lwowie czy Pradze). Część pilotów zostaje przez biura przymuszana do oprowadzania turystów po miastach, a część pilotów (tych zawodowych) umie zaprezentować dane miasto równie profesjonalnie jak miejscowy przewodnik. Nie bez znaczenia jest również sprawa finansów: pilot wykonuje takie czynności w ramach jednego, ustalonego wcześniej wynagrodzenia, miejscowy przewodnik – zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej – każe sobie za to słono płacić.

Oszustwo nr 5: Bilety wstępu
Gdy już dotrzemy szczęśliwie na miejsce, koszty wstępu zazwyczaj opłaca pilot za całą grupę. Sumę tę zbiera się wcześniej w autokarze. Turyści mają przygotowaną kwotę, która została podana przed wyjazdem przez pracownika biura podróży. W trakcie wycieczki często okazuje się jednak, że jest niestety za mała. Zazwyczaj pilot wyjaśnia nam to grzecznie, podając za przyczynę wyższy kurs waluty.

Wyssany z palca zarzut! Normalne, szanujące się biuro podróży – organizując wycieczkę poza Polskę – podaje kwotę za lokalnych przewodników lub /i bilety wstępu w walucie kraju, do którego się jedzie, albo w dolarach lub euro.  W ten sposób chroni się turystów przed nagłą zmianą kursu walut. Istnieje jednak niewielki procent pomyłek biur podróży, które kalkulując kwotę na przewodników czy bilety wstępu mogą nie sprawdzić aktualności cen – wtedy faktycznie może dojść do niezręcznej sytuacji – jednak w takim razie pilot powinien raczej wyłożyć brakującą kwotę z rezerwy finansowej, przekazanej mu na odprawie przez pracownika biura podróży.

Oszustwo nr 6: Wycieczki fakultatywne
Dodatkowo płatne wycieczki “dla chętnych” to wspaniały kąsek nie tylko dla rezydentów podczas wczasów pobytowych, ale również i dla pilotów. Oferują je po zawyżonych cenach (czasami nawet 3-krotnie!). Nieświadomy turysta płaci bez mrugnięcia okiem. Bardziej zorientowany, który zaczyna protestować, zaraz zostanie uciszony argumentami pilota. A to lepszy przewoźnik, a to wzrost cen paliwa? Oraz koronny argument: bezpieczeństwo! Bo przecież tylko wycieczki kupowane u pilota zapewniają turyście najwyższe bezpieczeństwo.

Nie organizuję wycieczek fakultatywnych w czasie pilotowanych przeze mnie imprez (nie jestem rezydentem). Jeśli wieczorem – po przybyciu do hotelu – iluś uczestników ma ochotę na wieczorne wyjście do miasta – po prostu  za darmo organizuję to wyjście.

Co więcej – mam zawsze przygotowane rozkłady jazdy komunikacji publicznej z przystanków zlokalizowanych blisko hotelu do centrum i z powrotem (poniżej przedstawiam dwa: z Rygi i Tallina).


Dobry pilot jest bowiem zawsze przygotowany na wszelkie ewentualności, a znając profil grupy turystycznej zdoła się przygotować na wszelkie ewentualności;)

Oszustwo nr 7: Najlepsze miejsce na zakupy

Turyści zazwyczaj sami chętnie pytają pilota, gdzie jest najlepsze miejsce w danym mieście na zakup pamiątek czy lokalnych artykułów po atrakcyjnych cenach oraz gdzie można skosztować miejscowej kuchni. Tym samym na własne życzenie padają ofiarą chciwości pilota, który uczynnie wskaże ?najlepsze? miejsca, po czym odbierze od właściciela sklepu czy restauracji od 5 do 15% prowizji. Ceny w tych miejscach są odpowiednio wyższe, żeby właściciel nie był stratny. Prowizję pilota opłaca więc nie kto inny, jak turysta.

Genialnie prosty przekręt – wykonanie w czasie wycieczki jednak wymaga sporo zachodu.  Wiele grup turystycznych ma już z góry zamówione wyżywienie, więc siłą rzeczy pilot niewiele może zdziałać. Poza tym ciężko sobie wyobrazić pilota biegającego po sklepach i ustalającego warunki współpracy i prowizji.

Autorowi (autorce) wydaje się, że przez kilka dni wycieczki pilot prowadzi sobie spokojne życie, za darmo zwiedza i zajmuje się nabijaniem kabzy. 90 % pilotów w tym czasie jednak uwija się, gdyż nie chce z różnych powodów schrzanić imprezy – bo liczy na następne pilotaże z tego biura, bo impreza została źle przygotowana przez biuro i pilot musi wznieść się na wyżyny, by turyści go nie zlinczowali.

Zawsze (jak w każdym środowisku) znajdą się czarne owce. Nie przeczę, że wśród pilotów znajdzie się garstka takich, którzy liczą na skok stulecia – na pieniądze turystów. Nie oznacza to jednak w żaden sposób zgody na to, aby osiągnięcia wielu pasjonatów zawodu zniszczył ktoś, kto pojęcia nie ma o turystyce, a był ewentualnie klientem biura, które zatrudniło niedojdę w roli pilota wycieczek.

| More

Czerwiec 2010

Czerwiec 2010 jeszcze się nie skończył, a ja ciągle w podróżach: kraje bałtyckie, Kaszuby i Francja. W tym gorącym dla pilotów wycieczek miesiącu znalazłem czas na pracę (wycieczka pod nazwą Via Baltica oraz  zielona szkoła na Kaszubach) i samoszkolenie (wyjazd do Paryża).

Praca pilota wycieczek wymaga nie tylko studiowania dostępnej literatury, ale również (a może przede wszystkim) skonfrontowania przyswojonych wiadomości  na miejscu. Bywa, że pracując z grupą w kraju, do którego nie jeździ się stale odnajdujemy nowe, ciekawe miejsca (np. nowe, niedrogie restauracje, ciekawe atrakcyjnie miejsca), a tej wiedzy nie da żaden przewodnik.

Stąd wniosek, że w pilockiej pracy ważne jest to, aby znać dobrze kraje, do których chce się jeździć jako pilot. Stały rozwój zawodowy to konieczność z jednej strony, a pewność z drugiej. Nie ma dla pilota nic przyjemniejszego, niż zadowolenie grupy, zwłaszcza jeśli grupa widzi, ze pilot z pasją i znawstwem opowiada o kraju, do którego wycieczkę pilotował.

| More

Older Posts »